![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
wellness bloguje...2011-07-18 23:57:51Kiedy zaczyna się życie każdy wie - w chwili narodzin. Ale chwila..nie o to nie o to mi chodzi. Myślę o życiu świadomym, szczęśliwym, spełnionym. Mówi się, że po 30-tce. I owszem. Jestem bardziej samolubna, egoistyczna, zarozumiała, inteligentniejsza, sprytniejsza, mam bardziej cięty język i nie dam sobie dmuchać w kaszę. Nie przejmuję się tym, co mówią obcy ludzie. Jedynie słowa bliskich bolą. Szczególnie męża. Czy po 40-tce będę to potrafiła zlewać? Przecież wiemy, że ludzie czasem plotą głupoty w afekcie. A mimo to boli? Mimo, że wiemy, że wcale tak nie ktoś nie chciał? Czy dojrzałość 40-latkim polega właśnie na tym, że nie przejmujemy się słowami wypowiedzianymi naprędce, że nie dzielimy włosa na czworo i trzymamy się zasady, że najelpeiej się ze wszystkim najpierw przespać? skomentuj (0) 2008-10-19 21:19:15 KTO DA WIĘCEJ? Kłócimy się o to, kto da więcej. Nie z portfela, ale z siebie. Kto szybciej wróci z pracy? Kto wykąpie naszego kochcia? Kto się dzisiaj dłużej z nim pobawi? Kto wymyje naczynia? Kto zrobi kolacje i pozmywa potem naczynia? I tak jest już lepiej, bo niania przejęła pranie, prasowanie, ścielenie łóżka, gotowanie zupki groszkowi, i kilka innych czynności. Problem polega na tym, że ja wciąż czuję się wszechorganizatorem wszystkiego. To ja myślę o tym, że musze iść do ginekologa i wykupić tabletki antykoncepcyjne, to ja zapisuję przypomnienie w telefonie, aby umówić Matego do kardiologa i to ja jak zwykle pójdę z nim do lekarza. To ja w końcu przesprtuję rzeczy, z których M. już wyrósł i to ja wywioze je do mamy. To ja poszukam tabeletek dla mojego przeziębionego męża, zrobię mu herbatę i przykryję kocem. ZNów nie mamy coldreksu. Tylko polopiryna.To ja zamartwiam sie, że dywan nie wystarczy juz po prostu odkurzyć i wpisuje kolejne przypomnienie - umówić się z Panem od karchera... To ja myslę o zakupie nowej kurteczki dla Matiego i martwię się, kiedy kupię mu mleko, bo sie konczy. I sprawdzam czyw krórejś kaszce jest gluten, bo przeciez skończył już 6 miesiecy i powienien go dostawac z pokarmem. Chyba musze zmienić pościel, bo Mati nasikał na nią i ulał połowę wypitej kaszki. Gdzie sa poszewki? Niania chyba połozyła je w zupełnie innym miejscu niz ja. Znajduje je w końcu między spodniami męża. Chyba powinnam w końcu zanieść świadectwo pracy do kadr. I miałam zabrac od sąsiada książkę, która przetrzymuje od 2 miesięcy, bo czeka na nią już kilka moich nowych koleżanek. Powinnam kupic na allegro jakiś wózek typu parasolka i kojec dla Matiego, przeciez lada chwila będzie siedział. I ten kobinezon na 80 też jest już za mały.Jak przemarznie to będzie moja wina. Patrze na stół. Z góry przetarłam, ale nogi całe zakurzone. Wstyd jak ktoś przyjdzie. KONIEC Z ZAMARTWIANIEM. Idę zerknąć na mojego malego M.(najsliczniejszy jest jak śpi), a zaraz potem wskakuje pod koc do mojego dużego M. Kocham ich. Ale dlaczego oni nie mają żadnych problemów???? skomentuj (4) 2008-09-23 11:49:50 W moim idealnym świecie
W moim idealnym świecie mój małżonek cały dzień marzy aby mnie pocałować, posłuchać z zachwytem moich pelnych erudycji wypowiedzi, planuje co mi wieczorem ugotować na kolację i jakie wino dobrać do jedzenia i świec. Po kolacji zmywa naczynia, i zaraz biegnie by następnie masować mi delikatnie stopy pachnącym olejkiem. Wszystko robi oczywiście bez cienia zmeczenia i z zachwytem. Nie trzeba go o nic prosić, bo przeciez służenie tak wspaniałej kobiecie jak ja jest czystą przyjemnością. skomentuj (2) 2008-03-07 19:07:29 baby Za miesiąc będe tulić moje Kochanie w ramionach ;-) skomentuj (2) 2006-09-01 00:02:05 Wolę piekło chaosu od piekła porządku Wróciłam z Bułgarii. Wszytstkim polecam Sozopol - dużo, tanio, ładnie, zabawnie, a jednocześnie spokojnie. Wypoczęłam za wsze czasy i wreszcie czuję się szczęśliwa. Z pracy wychodzę jak normalny cżłowiek o 17 i nie wyobrażam sobie tego zmieniać. Wszystko traktuję z należytym dystansem, bo życie ma być piękne. Bez stresów, bez łez, nieprzespanych nocy i żali. Jedyne za czym tęsknię to przyjaciele, którzy są daleko - albo odelegli ciałem albo duchem. Jest takich kilka osób. Mam nadzieję, że macie się dobrze. Jedna z tych osób wraca niedługo do Wrocławia - mojego Aneczka z NY ;-) Będzie się działo. Miałeś rację L - Klaus Kinski dał radę. Nie mogłam oderwac się od książki na plaży, a między udami robiło się mokro. skomentuj (0) 2006-08-03 23:00:19 Saturday Night O 12 z minutami biały golf z piskiem opon podjechał pod Górki blok. Łukasz był tak oszołomiony trzema pięknymi księżniczkami, że zaniemówił i trwał w tym do Pasażu Niepolda. Poszłyśmy do Bezsennoścci, ale tylko na chwile dwie, bo zaraz mknęłysmy ulicami do Manany. Tam tańczyłyśmy generalnie na stołach i krzesłach przy Wenus. Potem dyskutowałyśmy pod kościołem po niemiecku nt. tego czy lubimy Katzen czy kotzen? ;-) Byłyśmy też w Jadłodajni na sepentynie, zboczku i czymś tam jeszcze. 20 metrów kwadratowych w stylu ALmodovara. Rewelacja. Baśka, która była przez wiele lat dziennikarką postanowiła coś zmienić w swoim życiu i wzięła sie za robienie kanapek ;-) Po drodze spotykałyśmy przeróżnych ludzi. A moje najczęściej wypowiadane słowa to: Górka, nie przedłużaj. Idziemy ;-) Na koniec byłyśmy na chwilę w Jeździe, by poczekać na taxi. Ja leżałam, a Górka trzymając moja stopę udawała że ją liże. Jak sie możecie domyślać, rzesze Panów błagały, by móc czynić to samo. Na próżno. Do mojej stopy ma dostęp tylko Górka. skomentuj (0) 2006-07-29 09:50:48 Rocco in Poland Piątek, godz. 8.30 Pędzę moim zielonym cudeńkiem na dworzec i nagle, koło Teatru Polskiego wychodzi mi koleś na ulicę. Patrzę...i oczom nie wierzę. Rocco w częsciowej okazałości. Uśmiechnął się i wsiadł do autka o niemieckiem numerach. Gdybym tylko miała 5 minut więcej z pewnością wysiadłabym po autograf. skomentuj (2) 2006-04-28 22:47:10 Życie? PO śmierci Tomka wciąż zastanawiam się gdzie on teraz jest? Myśle, że jest mu dobrze. I naczytałąm sie o śmierci klinicznej. Jak tam musi byc pięknie. Nie boje się juz śmierci. Podobno wieemy co inni myslą, a dokoła słychać piekną muzykę.... skomentuj (1) 2006-01-09 22:51:34 Zmiany Szatynka, Balejaż homo niewiadomo, ruda, blondie! Ludzie w pracy pytaja się czy ktoś mi płaci za zmianę koloru włosów i fryzury ;-)W ciągu ostatniego miesiaca to trzeci kolor! Jestem blondie, że hej. Najpierw mój kochany fryzjer K. mi powiedział, ze jeśli chce być blondie to mam problem, i ze on tylko moze mi na ciemno zrobić, po czym na następny dzień zmienił zdanie. Wiecie, ładnie mi ;-) Oczywiście 99% facetów mówi, że to strzał w 10, a 50% bab, że rudy był lepszy... Kuję...jutro budownictwo - z żelbetonem i więźbą dachową jestem za pan brat ;-) Co poza tym - do końca tygodnia napisze cześć wniosku na dotację do mojego wyjazdu do Londynium. Jak się uda to będzie niezła zabawa... skomentuj (1) 2005-12-01 22:06:11 Bedę mamą!!!! Będę mamą chrzestną. Moja kuzynka poprosiła mnie, bym była chrzestną. Jestem megahappy. Teraz ciągle ich będę odwiedzać. Będę miała swoja małą mróweczkę. Jak ja jej zazdroszczę. skomentuj (1) 2005-11-28 21:19:30 Nowy tomik Szymborskiej. Dwukropek. Perspektywa. Jeszcze nie ma na sieci, więc wpiszę. Minęli sie jak obcy, bez gestu i słowa, ona w drodze do sklepu, on do samochodu. Może w popłochu albo roztargnieniu, albo niepamiętaniu, że przez krótki czas kochali się na zawsze. Nie ma zresztą gwarancji, że to byli oni. MOże z daleka tak, a z bliska wcale. Zobaczyłam ich z okna, a kto patrzy z góry, ten najłatwiej sie myli. Ona zniknęła za szklanymi drzwiami, on siadł za kierownicą i szybko odjechał. Czyli nic się nie stało nawet jeśli stało. A ja, tylko przez moment pewna, co widziałam, próbuję teraz, w przygotowanym wierszyku wmawiać Wam, Czytelnikom, że to było smutne. skomentuj (1) 2005-11-22 21:36:21 listopadowe myśli jednym tchem Listopadowe mysli mam trochę chore...to przez to przeziębienie..a to znów przez tę pogodę.. ![]() Dziwne rzeczy mi się śnią. Dziś biegłam w bajecznym lesie w środku nocy przecudną alejką w stronę jeziora i mimo, że była noc, co chwilę się na kilka sekund rozjaśniało. Ostatecznie zawróciłam, bo się bałam ciemności. Potem znów jechałam kabrioletem z paczką znajomych, nie pamiętam których ...i nagle zaczął ktoś nas ścigać i uderzać w tył auta zderzakiem. Dalej jakieś sceny erotyczne. Dwóch facetów chciało naraz. Spotkałam też moją przyjaciółkę K, która kołysała swoje dziecko u mojej babci na strychu, a wokół latały myszy. A wszystko to przyśniło mi się w przeciągu 1,5 h. A może sny odwierciedlają moje chaotyczne życie? Gdzie w pracy robie tysiąc rzeczy naraz, w domu to samo - sprzatam, czytam, gadam na gg, ucze sie fizy i piszę moją II prace mgr. Ostatnio też znalazłam sie pierszy raz w miejscu, które kilka dni wcześniej mi się śniło. Dziwne. Coraz rzadziej mam sny z tsunami. Czyżby koniec koszmarów z końcem świata? JUż tak dawno nie pisałam. Opowiem wam jak moim rodzicom odbiło. Otóż, jak już pewnie pisałam kupili sobie yorka miniaturkę. Gdy mama idzie ją kąpać już godzinę wcześniej nagrzewa łazienkę, tak aby Kessy nie zmarzła, a temeperaturę wody do mycia sprawdza łokciem....Czasem zazdroszczę moim rodzicom. Mają już dwójkę dzieci, w tym jedno odchowane, czyli mnie, dwa psy, dom i fajna perspektywe na życie. A ja co mam? Siebie. ![]() skomentuj (2) 2005-10-03 21:02:04 Uwaga: ogłaszam mój mały blogowy sondaż na najlepszą markę roku. Moim skrmnym zdaniem Heyah pobiła wszystko, co mogła pobić. Na drugim miesjcu jest Żubr. I pomyśleć, ze człowiek zwiedza egipt, teneryfe, krete itd, itd...a w puszczy bialowieskeij nei był i żubra nie widział. Ile tych żubrów nam pozostało? Pewnie juz zapłaodniają je sztucznie, żeby przetrwały. ALe wiecie co? Jeśli chodzi o tekst reklamowy to absolutnym hitem (hit nie musi byc nowy!) jest hasło Łukasiewicza: Co jeszcze możemy dla Ciebie zrobić? Czekam na wasze opinie! skomentuj (8) 2005-10-03 20:57:30 Owl design Marzy mi się, aby kiedyś tak jak w tytule nazwać swoja firmę, która bedzie zarabiać na moje waciki ;-) Powróciłam na bloga. Dlaczego? Bo szkoda porzucać rzeczy, które się rozpoczęło. Skąd taka myśl? Dziś reaktywowałam Polibudę. Poszłam po swój indeks do dziekanatu licząc w duchu, że nie dali mi dziekanki i bedę uczciwie mogła się usprawiedliwiać w duchu: I did my best. Najpierw myślałam, ze ten na górze mnie posłuchał, widział jak sie już męczę i chce dac mi spokój....Jednak nie. Idąc z lekkim półuśmiechem korytarzem zerknęłam na drzwi prodziekna i co sie okazało: zmienili go! Skoro zauważyłam to musiałam wejść i zapytać czy rzeczywiście naprawdę musze sie pożeganć ze studiami...aby sobie móc powiedziec tym razem już ostatecznie: I did my best!!! I co? Kicha. Dziekan zgodził się na kontynuację studiów. Nawet nei musiałam udawac uzmysłowo chorej. Wrrr...ja to mam pecha. skomentuj (1) 2005-04-16 22:47:40 Czas na zmiany Czwartek, godzina 10... "Aniu, zapytaj mnie o której mogę wejść do pani Prezes". "Ale po co?" "Aniu, to ważne." "Pani Prezes chce wiedzieć w jakiej sprawie" "Powiedz jej, że bardzo ważnej i niech się lepiej spotka". Upsss....przesadziłam??? Biała kartka z jednym zdaniem: Wypowiadam umowę o pracę.....tryb dwutygodniowy. Wreszcie. Ludziska! Mam nową pracę, w której żal będzie szefowej wykorzystywać mnie do głupich rzeczy, bo w końcu płaca mi za rzeczy kreatyne i przynoszące zysk. Złamałam wszystkie możliwe zasady: na drugą rozmowę poszłam w pończochach kabaretkach i czerwonej bluzce i podałam od razu moją ostateczna cenę - nie do negocjacji. Chcieli mnie. Taką jaką jestem za tyle co chciałam. Oczywiście chciałam wstępnie. Teraz idę znów na rozmowę do też całkiem fajnej firmy. W końcu po trzech miesiacach mogę zmienić lub wynegocjowac wyższe wynagrodzenie ;-) Dziś kopałam z moją niunią grządki u babci. Rewelka. Praca fizyczna ma w sobie coś sentymentalnego. A jutro zabieram się za kolejną magisterkę bo dostałam kilka artykułów do tłumaczenia. Ciekawa jestem, czy keidyś skończę tę polibudę. skomentuj (7) 2005-04-02 09:37:21 Mój drugi i ostatni idol umiera Dla mnie istnieli dwaj papieże. Mój Dziadek i Jan Paweł. Ten pierwszy umarł wiele lat temu, a ten drugi umiera z każdą godziną.Urodziłam się w roku, gdy Bóg zdecydował, że to Jan Paweł pokieruje kościołem. Moi rodzice wzięli ślub w dzień pontyfikatu. Nigdy nie zapomnę chwili, gdy zadzwonił telefon i oznajmiono nam, że dziadek nie zyje. Ten, który mnie właściwie wychował, mierzył że mną obwód przeróżnych okrągłych stołów i dzielił przez ich średnicę. Jakos nie mogłam uwierzyć w pierszej klasie szkoły podstawowej, że pi to pi, zawsze takie samo. Dziadek. To był mój idol. Mogę nie iść do kościoła, ale do niego muszę co niedzielę, by powiedzieć: cześć na cmentarzu. Dziadek umarł nagle - miał wylew. Nie męczył się długo tak jak papież. Pod koniec swoich lat - chodziłam wtedy do liceum pamiętam coraz bardziej widoczny grymas na jego twarzy. Tak jak na papieża. Tylko u dziadka nie zdiagnozował nikt Parkinsona. On chodził do lekarzy bardzo barzdo rzadko. Chyba jak karetka po niego przyjeżdzała. Pamiętam jak robiły mu się wrzody i moja mama usuwała je obcęgami. Tak, obcęgami, rdzenie są bardzo długie. Dzisiejszy i wczorajszy dzień jest dla mnie chwilą zadumy nad śmeircią, wspomnieniem dziadka, mojego drugiego papieża i nad samym papieżem. Ryczę jak bóbr, twarz spuchnięta, ostatnio tak płakałam jak dziadek umarł. Czasem myślę, że gdyby nie dziadek skończyłabym jakąś zawodówkę. To on nauczył mnei miłować naukę. W liceum zabraniał mi rycia na pamięć, mówił, dostaniesz tróję, ale zapamiętasz istotę... Nauczył mnie jeść cebulę, która przez wiele lat była jedynym przyswajalnym dla mnie pokarmem. W lecie jem cebulę jak jabłka - po pracy ;-) Potem rozgryzam kawę, zeby ludzie nie omijali mnie łukiem. Ojcze, jeśli musisz umierać umierzyj lekko. Mam jeszcze drugiego dziadka. Potrafi godzinami opowiadać o przygodach, które przeżył. Mam plan nagrać jego opowieści na dyktafon. skomentuj (5) 2005-03-30 20:13:44 Czy można nudzić się z osobą , którą się kocha? Jakieś dziwne to życie. Rutyna. 2x2 to cztery. W domu facet. Całkiem sympatyczny, ale codziennie ten sam ;-) Żadnych tajemnic. Dziś, gdy patrzył schowałam sobie do majtek papierek. Żeby go chociaż ciekawość zżarła. No i zżarła. Prawie kłótnia wybuchła. Tak ciężko jest pogodzić się z koleją rzeczy. Chciałabym,aby znów wpadał na utęsknioną fajkę wieczorem i ze mna gadał i śmiał się całymi godzinami, i abyśmy o północy odkrywali, że już tak późno sie zrobiło...I chciałabym chłonąć każde jego słowo, a nie odpowiadać "yhy". Ale nie potrafię. Nie chce mi się. Zdałąm sobie sprawę, że nasze kłótnie wynikaja z chęci przeżywania ciągłej dramaturgii miłości, mieszanki pożądania, niepewności i hmm czułości, zainteresowania. A może to dobry okres na stabilizację, na dziecko? Wiem, jaki jest, co muszę w nim zmienić, a co rozwijać. Czy można nudzić się z osobą, którą się kocha? Z pewnością odpowiedź byłaby dla mnie prosta, gdybym spotkała w życiu kiedyś faceta, który mnie nie nudzi. Większośc nudzi mnie po pierwszych 5 minutach. Więc wciąż zadaję sobie pytanie... skomentuj (3) 2005-02-22 21:48:13 Sentyment do Małego Księcia - dla Ciebie Ciernie nie służą do niczego, to czysty przejaw złośliwości kwiatów. -Nie wierzę ci! Kwiaty są słabe. Naiwne. Usiłują dodać sobie pewności siebie. Ufają, że dzięki cierniom staną sie groźniejsze. ![]() skomentuj (4) 2005-02-22 00:29:34 "11 minut" Był sobie ptak obdarzony parą doskonałych skrzydeł o bajecznie barwnych piórach, stworzony do swobodnego szybowania w przestworzach, ku radości tych, którzy obserwowali go w locie. Pewnego dnia ptaka tego zobaczyła młoda kobieta i zakochała się w nim bez pamięci. Serce jej mocno zabiło, oczy zalśniły z zachwytu, gdy patrzyła, jak z gracją szybuje po błękitnym niebie. Ptak poprosił ją, by mu towarzyszyła, i polecieli razem w pełnej harmonii. Kobieta podziwiała, czciła, wielbiła ukochanego ptaka. Lecz pewnego dnia pomyślała: "A może on zechce odkryć dalekie krainy, poznać odległe zakątki świata?". I przestraszyła się własnych myśli. Przestraszyła się, że już nigdy nikogo tak mocno nie pokocha. I obudziła się w niej zazdrość, zazdrość o to, że ptak umie latać. Poczuła się samotna. "Zastawię na niego pułapkę - pomyślała. - Następnym razem, gdy się pojawi, już ode mnie nie odleci". Ptak, który również był bardzo zakochany, przyfrunął do niej nazajutrz. Wpadł do klatki i nie mógł się już z niej wydostać - stał się więźniem. Kobieta napawała się jego widokiem. Był przedmiotem jej gorącej namiętności, pokazywała go przyjaciółkom, które wzdychały: "Naprawdę cudowny! Jaka jesteś szczęśliwa!". Jednak z biegiem czasu zaszła w niej zadziwiająca przemiana: ponieważ ptak stał się jej własnością i nie musiała już go zdobywać, przestał ją interesować. A on, nie mogąc już latać, z dnia na dzień pogrążał się w coraz głębszym smutku, pióra mu wyblakły, skrzydła opadły - a kobieta zwracała na niego uwagę tylko wtedy, kiedy przynosiła mu jedzenie. Pewnego dnia, gdy podeszła do klatki, okazało się, że ptak jest martwy. Wpadła w rozpacz i odtąd ani na chwilę nie przestawała o nim myśleć. Ale nie pamiętała o klatce, pamiętała tylko dzień, kiedy ujrzała go po raz pierwszy, jak szybował wysoko w obłokach, swobodny i szczęśliwy. Gdyby mogła przyjrzeć się sobie samej, zrozumiałaby, że tym, co tak naprawdę wzruszało ją w ukochanym, była jego wolność, ciekawość świata, energia jego silnych skrzydeł. Utraciła sens życia i śmierć zapukała do jej drzwi. - Czemu przyszłaś? - zapytała ją udręczona kobieta. - Abyście mogli być znów razem - odpowiedziała śmierć. - Gdybyś pozwoliła mu odlatywać i wracać, kochałabyś go i podziwiała do dzisiaj. Teraz jestem ci potrzebna, byś mogła go odnaleźć. P.Coelho "11 minut" skomentuj (1) 2005-02-21 23:47:56 Majaczenie chorej Rozżarzone ciało – 38 C ot co...niby żadna tragedia, a jednak leżę i umieram. Jako zawodowy hipochondryk w ciągu ostatnich dni postawiłam kilka poważnych diagnoz – ptasia grypa (78% śmiertelności), a następnie rozedma płuc....Wczoraj postanowiłam kupić antybiotyk w aptece. Zobaczymy jak podziała. Konsultowałam moje aplikacje z lekarzem telefonicznie i nawet mi nie powiedział, że źle zrobiłam. Ach Ci dzisiejsi lekarze. ********* Mój facet już śpi. Co z nami będzie? Wiem, że nie powinnam go kochać. Ale kocham. Chciałabym, aby inni też go kochali. ********* Wysłałam cv. Byłam na 3 etapach rozmów. Wybrali mnie. Odrzuciłam. Myśleli, że zmięknę co do kasy. Na razie mam pracę, więc po co brać coś gorszego? ********* Chcę się uczyć hiszpańskiego. Chcę wyjechać. Lub: mieć kasę na częste wyjazdy. ********* Rodzice mi dziś zakomunikowali, że na święta jedziemy ze znajomymi w góry. No cóż...jeśli będą same parki to chyba zrezygnuję. Bleee, niedobrze mi się robi jak pomyśle o tych wszystkich uprzejmościach.... wolę rodzinę. Chyba zostanę at home. ![]() skomentuj (2) |
|